AKTUALNOŚCI

AKTUALNE
ScreenShot2710  

Zapraszamy na wywiad po Półmaratonie Radomskiego Czerwca 76

23 czerwca on Aktualne, polmaratonradom  
Za­pra­szamy na wy­wiad z Ta­de­uszem Kraską, Pre­zesem Sto­wa­rzy­szenia Bie­giem Radom! or­ga­ni­za­tora 4.Półmaratonu Ra­dom­skiego Czerwca 76, udzie­lo­nego por­ta­lowi bie­go­wemu cza​sna​bie​ganie​.pl …

Pół­ma­raton Ra­dom­skiego Czerwca ’76 stał się jednym z naj­le­piej płat­nych biegów – ale tylko dla Po­laków. Zwy­cięzca zza gra­nicy może li­czyć le­dwie na 13 tego co polski bie­gacz. – Tej stra­tegii bę­dziemy się trzymać – mówi or­ga­ni­zator biegu Ta­deusz Kraska.… Zo­bacz więcej…

Pół­ma­raton Ra­dom­skiego Czerwca ’76 stał się jednym z naj­le­piej płat­nych biegów – ale tylko dla Po­laków. Zwy­cięzca zza gra­nicy może li­czyć le­dwie na 13 tego co polski bie­gacz. – Tej stra­tegii bę­dziemy się trzymać – mówi or­ga­ni­zator biegu Ta­deusz Kraska.
To­masz Łyż­wiński: Po­mysł z moc­niej­szym pre­mio­wa­niem Po­laków w Pół­ma­ra­tonie Ra­dom­skiego Czerwca ’76 wpro­wa­dził pan w ubie­głym roku. Eks­pe­ry­ment chyba się po­wiódł, skoro także w ostat­niej edycji biegu za­sto­so­wa­li­ście to rozwiązanie?
Ta­deusz Kraska: W ze­szłym roku było to wpro­wa­dzone w nieco mniej­szym wy­miarze, ale już wtedy przy­niosło wi­doczne efekty. Wśród pań, w pierw­szej „płatnej” szó­stce były cztery Polki, Ukra­inka i Ke­nijka. U męż­czyzn ten me­cha­nizm wtedy jeszcze do końca nie za­działał. W tym roku pod­nie­śliśmy wy­so­kość na­gród w ka­te­gorii „kra­jowej” o około 30 pro­cent, do 3 ty­sięcy zło­tych za zwy­cię­stwo. Jed­no­cze­śnie trochę zmniej­szy­liśmy wy­so­kość na­gród w ka­te­gorii „open” (1200 zł dla zwycięzcy-​red.) oraz ogra­ni­czy­liśmy w niej liczbę bie­gaczy ob­ję­tych pre­miami. Przy czym jest moż­li­wość du­blo­wania się na­gród, tzn. jeśli np. bieg wy­grywa Polak to zgarnia on na­grody za­równo z ka­te­gorii „open” jak i „kra­jowej”. W tym roku do startu w Ra­domiu zgło­siło się kilka osób z kra­jowej bie­gowej elity. Oczy­wi­ście nie byli to ci, którzy szy­kują się np. do igrzysk olim­pij­skich, ale np. me­da­liści mi­strzostw Polski – Błażej Brze­ziński, To­masz Grycko, Artur Kern, Anna Rost­kowska czy An­ge­lika Mach.
A co z za­wod­ni­kami z zagranicy?
Ta­deusz Kraska: Za­brakło tym razem Ke­nij­czyków, ale ja z tego po­wodu spe­cjalnie nie ubo­lewam. Na nie­któ­rych bie­gach starty ob­co­kra­jowców przy­bie­rały nie­zwykłe wy­miary – mó­wiło się wręcz np. o… mi­strzo­stwach Ukrainy itp. W ubie­głym roku mie­liśmy przy­padek, że Ke­nij­czyk zszedł z trasy. Nie po­dołał trudom pół­ma­ra­tonu. Nie jest ta­jem­nicą, że za­wod­nicy z Afryki są u nas bardzo eks­plo­ato­wani. Zwykle jedna grupa star­tuje in­ten­sywnie do czerwca, a potem jest zmie­niana przez na­stępną, która ry­wa­li­zuje do końca se­zonu. Ci lu­dzie są zwy­czajnie za­je­chani. To przykre jeśli za­wodnik biega w so­botę Nocny Pół­ma­raton we Wro­cławiu, a w nie­dzielę przy­jeżdża na start do Ra­domia. W mar­cowym Biegu Ka­zików mie­liśmy też taki przy­padek, że bie­gacz star­tował gdzieś w Cze­chach, a potem pę­dził sa­mo­chodem, żeby u nas po­biec 10 km. Jeśli ktoś choć trochę zna się na bie­ganiu, to musi mieć świa­do­mość, że przy ta­kiej fi­lo­zofii startów, dzia­łają ja­kieś „siły nie­czyste”. Uczciwe bie­ganie w takim wy­padku ra­czej nie ma miejsca.
Bez żalu zre­zy­gno­wa­li­ście z afry­kań­skich bie­gaczy? Dla wielu or­ga­ni­za­torów, to istotny aspekt za­wodów, świad­czący o ich „randze”…
Ta­deusz Kraska: Sam biegam od wielu lat. Mam na koncie 110 ma­ra­tonów i parę kul­to­wych biegów. Mam też trochę wpływu na to jak wy­gląda bie­ganie w Ra­domiu. Cza­sami też ktoś słucha mo­jego zdania. A tutaj, choć zmie­niały się władze, to sta­no­wisko po­zo­sta­wało takie samo. Nie było parcia na bu­do­wanie „mię­dzy­na­ro­dowej” rangi Pół­ma­ra­tonu Ra­dom­skiego Czerwca. Kiedyś nawet wprost padło py­tanie: Kiedy wygra jakiś Polak? Władze pa­trzą trzeźwo na or­ga­ni­zację tej im­prezy, a przez to mi jest lżej ją przy­go­to­wywać. Oczy­wi­ście za­wsze znajdą się osoby, które będą kręcić nosem, że na trasie nie ma Ke­nij­czyków, czy in­nych nacji. Ja da­leki je­stem od ra­sizmu, ale bez żalu pa­trzę na brak w biegu cudzoziemców.
Nie obawia się pan, że dość wy­sokie na­grody mogą sprawić, że pół­ma­raton bę­dzie roz­gry­wany tak­tycznie przez bie­gowe koalicje?
Ta­deusz Kraska: Na razie na to się nie za­nosi. Widać to w przy­padku zgło­szeń. Czo­łowi za­wod­nicy, że do­py­tują się o na­zwiska kon­ku­rentów. Ja je­dynie upew­niam się, czy zgła­sza­jący się bie­gacze elity chcą, aby ich na­zwiska zna­lazły się na ofi­cjalnej li­ście zgło­szeń, czy też chcą po­zo­stać w cieniu. Nie widzę w tym nic złego, że za­wodnik chce wy­star­tować z zaskoczenia.
Plotka głosi, że za­gra­niczne ekipy nie­ofi­cjalnie kon­tak­to­wały się z panem li­cząc, że może pod stołem uda się wy­ne­go­cjować ja­kieś do­dat­kowe premie…
Ta­deusz Kraska: To prawda. Ta­jem­nicą po­li­szy­nela jest to, że cza­sami or­ga­ni­za­torzy godzą się na ekstra pie­niądze dla za­gra­nicz­nych bie­gaczy. Sam kiedyś na przy­kład wy­pła­całem zwroty kosztów po­dróży, czy po­kry­wałem koszty ho­teli. Myślę, że taki te­le­fony ma na celu spraw­dzenie głównie tych wła­śnie opcji. Jednak sam sposób pro­wa­dzenia przeze mnie roz­mowy jed­no­znacznie dawał do zro­zu­mienia, że żad­nych nad­zwy­czaj­nych ulg nie będzie.
Czy wpro­wa­dzenie ta­kiego sys­temu pre­mio­wania może mieć wpływ na dalszy rozwój pół­ma­ra­tonu w Radomiu?
Ta­deusz Kraska: Nie sądzę. Więk­szości uczest­ników jest to obo­jętne, a nawet są za tym, by znieść wszelkie na­grody w bie­gach ma­so­wych, z czym ja akurat się nie zga­dzam. Jako były bie­gacz wy­czy­nowy uważam, że ry­wa­li­zacja spor­towa na ta­kich im­pre­zach po­winna mieć miejsce. Bie­ganie z czysto re­kre­acyjnej po­staci można upra­wiać w lesie, a na ta­kich za­wo­dach ele­ment spor­towej walki jest wska­zany. Dużo w tym wy­padku mówi też liczba zgła­sza­ją­cych się do biegu. W tym roku nie od­bie­gała ona od wcze­śniej­szych trendów – to znaczy była nieco wyższa niż przed ro­kiem i wy­niosła prawie 1200 osób.
Dużo jest ta­kich im­prez, któ­rych or­ga­ni­za­torzy wy­znają pana fi­lo­zofię moc­nego pre­mio­wania pol­skich biegaczy?
Ta­deusz Kraska: W Polsce jest ich kilka i to od paru lat. Na­to­miast za­gra­niczna ob­sada jest szcze­gólnie mile wi­dziana na no­wych im­pre­zach po­ja­wia­ją­cych się w bie­gowym ka­len­darzu. Nawet w oko­li­cach Ra­domia or­ga­ni­za­torzy pre­mie­ro­wych biegów za­rze­kali się, że Ukra­ińcy czy inni cu­dzo­ziemscy bie­gacze po­ja­wili się u nich, bez do­dat­kowej mo­ty­wacji fi­nan­sowej, ale ja w to nie wierzę.
Uważa pan, że gdyby większa liczba or­ga­ni­za­torów biegów po­szła pana śladem, to mogło by to pod­nieść po­ziom biegów dłu­gich w Polsce?
Ta­deusz Kraska: Myślę, że tak, ale sprawa jest o wiele bar­dziej zło­żona. Ja wy­wodzę się ze śro­do­wiska bie­go­wego i nie mam pro­blemów z wdra­ża­niem sys­temu od­po­wied­niego pre­mio­wania Po­laków. Ina­czej z pew­no­ścią na to pa­trzą sze­fowie firm trud­niący się or­ga­ni­zo­wa­niem biegów. Oni za­wsze będą dbać o oprawę za­wodów, a więc także od­po­wiednią ob­sadę mię­dzy­na­ro­dową. W tym wy­padku nie na­leży li­czyć na to, że sposób na­gra­dzania bie­gaczy w Ra­domiu zyska ich uznanie. Trudno jednak mieć o to pretensje…
Brak komentarzy

Napisz komentarz

  • (wymagane)